Ekologiczne Informacje | ekologia, przyroda, ochrona środowiska, technologie ekologiczne

Po raz kolejny popis głupoty i własnych priorytetów serwują nam polscy politycy. Tym razem ci, trochę niżsi szczeblem. Mianowicie chodzi o burmistrza i radnych Krynicy-zdrój, jednego z najbardziej unikalnych w skali świata źródeł wody mineralnej.
Zaczęło się od poszukiwania dodatkowego źródła dochodu i nowej atrakcji turystycznej. W 2000 roku pojawił się pomysł odbudowy starego toru saneczkowego z roku 1929. W 2005 idee wykorzystał obecny burmistrz miasta J. Bodziony. W 2006 roku dostał pozwolenie na renowację starego toru i wycięciu 10-15 drzew, uzyskuje również pozytywną opinię prof. Szczepańskiego, a więc na cały projekt potrzebuje tylko funduszy. Kilka miesięcy później były minister sportu Tomasz Lipiec, dał 30 mln zloty dofinansowania, a plan zbierania drugiej połowy pieniędzy ruszył pełną parą.
Niestety, przez okres 2 lat zmieniła się koncepcja wykonania toru i zamiast kilku drzew, prawdopodobnie wycięte zostaną 4h. Naukowcy z AGH, podnieśli alarm:
Jeżeli na Górze Parkowej powstanie tor, skończą się wody mineralne i lecznicze. A to śmierć Krynicy jako uzdrowiska. - mówi dr. Lucyna Rajchel z Katedry Geologi.
Taki plan wykonania projektu uderza również w pozwolenie na budowę, bowiem resort Ministerstwa Zdrowia zezwolił tylko na renowację toru.
Niuanse prawne i ekologiczne lekceważą jednak władze gminy: będzie tor i będą wody. Najlepsze zbocze, centrum Krynicy, najbardziej optymalna ekonomia eksploatacji. - Upiera się burmistrz.
Ale ekolodzy zapowiadają, że może się srogo przeliczyć. Bo jak znikną wody, to znikną turyści polscy i zagraniczni. A jak znikną turyści, to tor będzie nie rentowny, bowiem takich zjazdów jest w Polsce kilka i to w atrakcyjniejszych miejscach. Burmistrz musi sobie odpowiedzieć na pytanie, czy ważniejsze jest dla niego zniszczenie nieodwracalnego i unikalnego źródła, czy postawienie toru, który może, ale nie musi stać się atrakcją turystyczną.
źródło: Gazeta Wyborcza