Oczywiście nie chodzi tu o dosłowną podroż, naukowcy planują w przyszłym miesiącu rozpocząć odwierty do jednego z największych wulkanów na świcie. Położony w okolicach Neapolu, wulkan, jest jednym z najbardziej zagrożonych erupcją. Agust Gudmundsson z Royal Holloway University w Londynie, mówi o potrzebie zbadania tego ryzykownego terenu, zauważa również, że: „może zagrażać potężna erupcja wulkanu”. Naukowcy uspokajają, że mało prawdopodobnym jest, by odwierty, mogły być przyczyną wybuchu.
Wybuch taki miał już miejsce 39 tys. Lat temu, oraz na mniejszą skalę, pod ziemię również występują wybuchy. Ile zostało nam czasu, czy w ogóle jest szansa na tak tragiczny scenariusz? Póki nie ruszą odwierty nie wiadomo, pewnym jest natomiast, że odwierty mogą pokazać rejony szczelin z magmą. To pozwoli ustalić przybliżone miejsce wybuchu, oraz ewentualne skutki katastrofy. Neapol, jest jednym z najbardziej wulkanicznych terenów świata, występuje tu kilka czynnych wulkanów. “Większa część metropolii Neapolu jest w zasięgu kaldery” - zauważa Giuseppe De Natale.
Pomysł Włochów, podpatrzono w Japonii, gdzie właśnie objęto całodobową obserwacją aż 7 wulkanów(łącznie już 34). Obserwacja prowadzona jest przy pomocy sejsmografów i systemu GPS. Ludzie z zagrożonych terenów, są nieustannie informowani o ewentualnych zmianach w aktywności wulkanów.
/Wygląda na to, że wulkany, powoli zaczynają odgrywać kluczową rolę w katastroficznych wyobrażeniach ludzi. Rozwijając technikę sejsmografii, można pomóc w przewidzeniu erupcji, niestety, poza ewakuacją ludzi nic nie można zrobić. W najbliższym czasie możemy się więc spodziewać kolejnych wiadomości na ich temat.